Nigredo exhibition in Mieszkanie Gepperta Gallery, April 2011

Proces budowania swojej twórczości w znacznym stopniu opieram na  „strategii mitologicznej”, dając się uwieść nieodpartej chęci porządkowania świata i nieobcemu artyście marzeniu o dziele totalnym. Symbol zbliżony kształtem do litery X, nasuwający skojarzenia z ludzkim chromosomem zaczął wychodzić poza cykl „Druga Płeć” i stał się pewnego rodzaju matrycą i wyznacznikiem człowieka i jego biologiczno – psychicznego uwiązania w świecie.  Wystawa  Nigredo również naznaczona jest obecnością osobistego symbolu jaźni.  Tytuł zaczerpnęłam z terminologii alchemicznej. Jak pisze religioznawca Piotr Grzegorz Michalik, czernienie –  nigredo, przeprawa przez domenę nocy, to powrót do mitycznego stanu przedstworzenia, zanurzenie w amorficznym chaosie… Ów zagęszczony i absolutystyczny stan rzeczy, próbuję odtworzyć, jak czynili to alchemicy, w warunkach laboratoryjnych, którymi w tym przypadku staje się przestrzeń galerii.

Każda próba konstruowania własnej mitologii, świadoma i logiczna czy też automatyczno – paranoiczna, chcąc nie chcąc, dla wnikliwego analityka, znajduje swoje odbicie i powielenie w wielkich systemach mitologicznych. Tego typu analogie często wydają się być nieprzystające do realiów i stylistyk współczesnego świata. Mnie jednak zainspirowała granica, bliska przekroczenia cienkiej demarkacji, gdzie typowość motywów (sen, noc, droga, czas) może trącić maturalnym sylabusem. Już sam tytuł poprowadził mnie w strefę antycznych odniesień, które, jak można stwierdzić choćby na przykładzie arcydzieła Felliniego Satyricon, mimo ciężaru teatralności mogą być wciągającą grą intelektualną.  Dla poszukiwania wątków i odniesień odsyłam do znakomitego, wyżej przytaczanego eseju Piotra Grzegorza Michalika „Nigredo – podróż do królestwa nocy [wątki symboliczne w alchemii europejskiej i orientalnej]”[1] Łoże z czarnym baldachimem stojące w centrum głównej sali galerii, jest wyspą snu, niebytu i odmętu. Jest główną materializacją stanu nigredo w przestrzeni wystawy, śpiące w nim trzy dziewicze postaci (lub ich reprezentacje w postaci sukien z czarnym X) przechodzą rodzaj przemiany, budzenia się do czegoś innego, a same porzucone suknie mogą być śladem „przepoczwarzenia”. Łoże – czarną macicę i sarkofag jednocześnie, otaczają dwie sekcje serii fotografii. Jedna z serii jest dla mnie najbardziej ryzykownym stylistycznie obszarem, który wydaję się dążyć do pretensjonalnego, antycznego decorum, jednocześnie kompletnie je rozbijając w mieszance pozornie nieprzystających stylistyk. Postać kobieca w białej sukni, upozowana w otoczeniu współczesnych autostrad i systemów komunikacyjnych przejmuje rolę, którą w dawnych przedstawieniach pełniła wielowcieleniowa postać Chronos/Kronos/Saturn/Merkuriusz. Jednocześnie postać ta może kojarzyć się, w kontekście motywu drogi, widniejącego za jej plecami z tricksterem kulturowym, „mieszaczem”, który myli ścieżki i utrudnia „poznanie”.

Druga sekcja fotografii, nazywana przeze mnie „Piusami” to trzy wizerunki papieży z czarną naroślą na twarzach. Tryptyk ten jest wyrazem mojego głębokiego zainteresowania ambiwalencją figury papieskiej w kulturze. Warto zwrócić uwagę, iż postaci papieża przypisuje się również pewne funkcje przynależne Chronosowi – swoiste odmierzanie czasu pontyfikatami, a przede wszystkim rolę tej figury w rozmaitych wizjach profetyczno – eschatologicznych, uzależnianie daty końca świata itd. Z czarną naroślą na twarzy, z której wycieka rodzaj trującej cieczy, znana z tarota figura papieża staję się inną figurą – diabłem. Dokonuje się stąpienie do piekieł, cytując za Michalikiem: „ Nigredo kąpiel saturna we własnej esencji, jest swego rodzaju chrztem” Czarne anturia ustawione pod tryptykiem, nadają mu charakteru ołtarzowego, a same, podobnie jak odurzający mak lekarski stają się symbolem nigredo. Druga, mniejsza sala to już przestrzeń albedo, puryfikacji. Wanienka ze skąpanym w białej pianie znakiem X, a przede wszystkim, odszukane na stronach pornograficznych, video, przedstawiające kobietę, której stojący za plecami mężczyzna indukuje laktację, są symbolem destylatu otrzymanego z procesu nigredo. Praca ta nosi tytuł Libenfraumilch , co jest pośrednim nawiązaniem do określania, przez alchemików, wyjścia z nigredo, mianem „kąpieli Marii”. Odwrotnością mrocznego łona nigredo, jest świecąca, jasna macica, której kształt wyrysowany jest na świecącym ponad białą salą kinkietem.

Zagęszczenie wątków interpretacyjnych i spory jednak ciężar formalny dodatkowo łączą się z hasłem nigredo jako odmętu, do zanurzenia w którym zachęcam widza.

[1] dostępne na http://www.orient.umk.pl/publikacje/nigredo.pdf